No i doczekałam się! Nagle moje dziwactwa przestały być "aż" tak bulwersujące, a koleżanki patrzą z zazdrością na moje dziecko, które nie interesuje się telewizją, samodzielnie pije z kubeczka, czy nie grymasi przy jedzeniu warzyw. Teraz pojawiają się pytania, jak do tego doszłam i czy jeszcze da się coś zrobić jeśli ktoś postępował inaczej... Oczywiście, że się da! Choć to bardzo trudne. Ale naprawdę zawsze można i nigdy nie jest za późno by zmienić swoje życie na lepsze.
Od czego zacząć? Hmmm, skoro mamy sezon to może od domowych przetworów? U mnie w piwnicy stoją już tegoroczne musy truskawkowe, jagody w sosie własnym, maliny, musy jabłkowe, śliwkowe, śliwkowo-jagodowe. A dla dorosłego podniebienia powidła truskwkowe, jagodowe i czekośliwka. To naprawdę nic trudnego. Warto rozjerzeć się dookoła, bo może ktoś ma na zbyciu skrzynkę owoców, albo chętnie odda owoce komuś kto sobie je zbierze. Ja właśnie w ten sposób pozyskuję produkty do przetworów. Wyjątek stanowią jagody, które kupuję u miejscowej kobiety. Część owoców mam też ze swojej działki, ale to naprawdę niewiele.
Musy dla malucha warto po krótkim gotowaniu zblendować i przetrzeć przez sito. Dzięki temu papka się napowietrzy, jest delikatna i lekka. Nie warto pozbywać się skórek, bo zwykle są najcenniejszym źródłem witamin, po za tym mają w sobie pektyny, które w naturalny sposób zagęszczają musy, czy powidła.
Jeśli przetwory wydają się mało słodkie można je dosłodzić daktylami lub np. bananami. Wzbogaci to smak, ale pamiętajmy że malucha warto przyzwyaczajać do naturalnego smaku, również kwaśnego.
Zagotowany, zblendowany, przetarty (bądź nie) mus pakuję w czyste słoiczki. W pierwszym roku wyparzałam słoiki w piekarniku, a pokrywki gotowałam. Tym razem z tego zrezygnowałam, a jedynie myję wszystko gorącą wodą. Słoiczki mam o pojemności 250ml, 220ml, 190ml, oraz mniejsze (choć te przydały mi się tylko jak Magda była malutka i zaczynała swoją przygodę z jedzeniem), kupowane nowe, jak i pozyskiwane z przecieru pomidorowego. Musy zawsze pasteryzuję w piekarniku - 140 stopni przez minimum godzinę.
W ten sposób przygotowane przetwory leżakują w piwnicy. Potem stanowią dodatek do codziennej kaszy, albo stanowią owocowy posiłek sam w sobie.
Polecam, bo sezon w pełni! I kończę, bo właśnie "pyrka" mi na gazie gar śliwek :)
środa, 23 lipca 2014
piątek, 18 lipca 2014
Niewierna...
Podziwiam Mamy, które z zapałem dbają o swoje blogi niczym o własne dzieci... Ja jestem zdecydowanie niewierną blogerką, o ile w ogóle mogę o sobie tak mówić...
Ostatni czas przyniósł wiele zmian w naszym życiu, to też i czasu zabrakło. Ale od początku - poszłam, bo nie wróciłam do pracy. W ostatniej chwili zdecydowałam się zmienić miejsce zatrudnienia. Moja wcześniejsza praca - bardzo ambitna i zdecydowanie mocno czasochłonna, nie do końca mi odpowiadała, ze względu na czekające na mnie w domu dziecko. Teraz jest całkiem spokojnie, bardzo regularnie jeśli chodzi o godziny i dużo bliżej domu. Ze zmiany jestem wobec tego zadowolona. Jedynym minusem jest to, że Pracodawca wymaga ode mnie skończenia dodatkowych studiów, więc od października "witaj studenckie życie" ;) Po za tym skończyłam szkołę, którą robiłam pod poprzedniego pracodawcę, złożyłam egzamin zawodowy i czekam na wyniki. Udało nam się nagrać Nianię w ramach programu unijnego "Powrót do zatrudnienia" i gmina nam dopłaca za opiekę nad Magdą. Koszmarna organizacja programu, ale ogólny cel naprawdę fajny.
Jeśli chodzi o Magdę, to jestem w szoku ile takie 15 miesięczne dziecko rozumie i potrafi. Bawi się lalkami, wózkiem oraz kuchenką, którą zrobiliśmy jej z mężem (pewnie niebawem pochwalę się jej zdjęciami, bo oboje jesteśmy mega dumni). Fajnie sobie radzi z samodzielnym jedzeniem sztućcami, kubek - to już dawno nie nowość. Generalnie Magda ma wieczną gastrofazę ;) No i powoli się "zazębiamy" ;) Kilka dni temu wyszły nam dwójki górne, choć jedynek wciąż brak. Powoli to idzie, ale za to bezboleśnie!
Szczepienie MMR odwlekamy i jak na razie nikt nas nie ściga :)
No to by było na tę chwilę wszystko, nie obiecuję, ale postaram się być bardziej wierna ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


