niedziela, 6 kwietnia 2014

Roczek - relacja w skrócie

No cóż, czas leci jak szalony... I tak oto minął nam 3 kwietnia pierwszy rok! Piszę z opóźnieniem, bo był to bardzo pracowity dla mnie czas. Przyjęcie odbyło się w domu moich rodziców, bo u nas było by zdecydowanie za ciasno. Była to impreza na 16 osób z najbliższej rodziny.
Uroczystość rozpoczęliśmy Mszą Św. i małą przygodą... Do kościoła dotarliśmy chwilę przed 14, organista pięknie grał, usiedliśmy w ławkach. Nabożeństwo było tylko dla nas, więc na luzie sobie siedzieliśmy, czekając na księdza. Kwadrans później, zaczęliśmy się jednak martwić, bo proboszcza wciąż nie było. Mój Tato postanowił, że pojedzie do niego, by sprawdzić co się stało. Okazało się, że ksiądz w stroju roboczym sadzi drzewka, przekonany że wciąż ma czas - nie przestawił od tygodnia zegarka!
Po mszy zaprosiliśmy gości na obiad. Byli pod wrażeniem dekoracji którą zrobiłam w dużej mierze samodzielnie. Przy nakryciu stały karteczki z imionami, złożone i ozdobione serwetki, kwiaty w wazonie. Były balony, pompony i błyszczące spiralki. Zdjecia nie oddają tego słodkiego, dziewczęcego uroku...





Następnie były ciasta i tort, również w 100% wykonany moimi rękami :)


Dodam, że to pierwszy tort jaki wykonałam w swoim życiu.

Na koniec były sałatki, zimna płyta i trunki ;) Impreza trwała do 21.00, a sprzątanie do 24 :)

Jutro napiszę bilans roczniaka, a na dziś to tyle. Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz