wtorek, 18 marca 2014

Pierwszy!

No i jest! Długo wyczekiwany, przez wszystkich wyglądany. Przyszedł po cichu, bez fajerwerków, owacji, bez fanfar i okrzyków. Przyszedł, zadomowił się i jest - pierwszy ząbek! Narazie tylko malutka biała falbaneczka i sine wkoło, ale ewidentnie jest już z nami. Od kilku dni był blisko, zapowiadał się, ale my milczeliśmy, żeby nie zapeszyć. Ale dziś ząbek stał się faktem! Jest radość, jest duma, jest wzruszenie, bo nie typowo to wypadło - pierwszy krok wcześniej niż pierwszy ząb. Teraz czekamy na kolejne, do roczku jeszcze 2 tygodnie...

W temacie roczku u mnie jak w kalejdoskopie. Już wybrałam lokal, godzinę, ale jednak się rozmyśliłam i zrobimy u moich rodziców w domu. Chcę zrobić dziecięce przyjęcie, z balonikami, muzyką, żeby Madzia czuła się jak ktoś wyjątkowy. Przygotowania trwają narazie w formie wirtualnej, zbieram pomysły, planuję, a za chwilę będę wcielać w życie.
Postanowiłam nawet sama upiec tort. Upiec jak upiec - udekorować!

Obawiam się jak zwykle jednego - czy się wyrobię? Sukienkę dla Madzi już mam - lekką, zwiewną, tiulową. Oczywiście jest biała, bo tak nakazuje nasza tradycja. Tradycja, gdzie z niemowlaka staje się dziecko. Niemowlę - biała karta, dziecko - samodzielnie wyrusza zdobywać świat, by tę kartę zapełnić swoimi przygodami, przeżyciami. Biały to symbol czystości, niewinności, dziecieństwa.

Mam też białe buciki. Brakuje rajstop i bodów - nawet nie wiecie jak trudno je kupić w gładkiej wersji...

Zrobiłam też filcowe marchewki, ale o tym następnym razem.

1 komentarz: