Saszetkę mleczka do prania białego Lovela otrzymałam po napisaniu prośby drogą mailową. Na stronie internetowej jest formularz zgłoszeniowy, ale od blisko roku nie działa, więc trzeba się zgłaszać osobiście. Niestety polityka firmy jest dość dziwna i zależnie na jakiego konsultanta się trafi albo próbkę się dostanie, albo nie.
Mnie się udało.
Saszetka wystarcza na jedną pełną pralkę. Postanowiłam wyprać w mleczku kocyki oraz śpiworki dla dziecka. Pranie nastawiłam na 40 stopni z dodatkowym płukaniem. Mleczko średnio gęste o przyjemnym, intensywnym zapachu. Niestety po praniu zapach stał się mdły i nieprzyjemny, utrzymuje się dość długo. Po za zapachem nie odpowiadało mi również pranie w dotyku. Było niby miękkie, ale jakby lepkie, trzeszczące. Tak zachowuje się pranie kiedy zostaje na nim chemia, kiedy jest niewystarczająco wypłukane. To dziwne, bo jakoś inne środki nie zostają mi na praniu, przy takim samym cyklu. Dziwne i niedopuszczalne kiedy chodzi o pranie dla dziecka. Ponieważ byłam w posiadaniu dwóch takich saszetek (drugą otrzymałam w szkole rodzenia), powtórzyłam test. Niestety znów to samo - okropny mocny zapach i nieprzyjemne w dotyku ubranka, dodatkowo mleczko nie poradziło sobie z plamami z kupki, co przy niemowlaku jest nie do zaakceptowania.
Osobiście nie odpowiada mi mleczko do prania Lovela. Rozczarowało mnie pod każdym względem, nie kupiłabym go.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz