wtorek, 25 lutego 2014

Kocham mocnej

Codziennie M. mnie zaskakuje jak wiele potrafi. Wczoraj próbowała wrzucać klocki do sortera, najpierw metodycznie - nie udało się, potem siłowo - uderzając kołem w kwadrat, który nie chciał wejść do otworu koła. Ostatecznie wygrało rozwiązanie inteligentne - zdjęła pokrywę i wrzuciła klocki do sortera, bez sortowania - bardzo z siebie zadowolona. Drepcze sobie na krótkich dystansach, na dłuższych z resztą też - wieczorem pokonała jakieś 1,5 metra, a dziś rano kolejny metr. No i wielką frajdę sprawia jej dzielenie się - daje bezpośrednio do ust chrupkę, warzywa, ciesząc się ogromnie, że nam smakuje. Sprawdza, co gdzie można włożyć i tak - smoczek można włożyć do swojej buzi, do buzi mamy, do oka nie za bardzo, do mamy oka nawet trochę się da... Do ucha - kiepsko, do cycusia - nie da rady wcale... Do pudełka? Da się! A do nocnika? Ooo! Też się da :) Sprawdza, testuje, aż miło popatrzeć. A mama tylko się cieszy, wiwatuje, bije brawo i wspiera dziecko, trochę z boku, ale wystaczająco blisko by móc pocieszyć się przy piersi niepowodzeniem. Strasznie to urocze. I gdzieś przeczytałam kiedyś pewną mamę, która napisała że każdego dnia kocha swoje dziecko bardziej, wtedy wydało mi się to niemożliwe, a dziś mówię - kocham ją coraz mocnej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz