poniedziałek, 3 lutego 2014

Po dłuuugiej przerwie - 10 miesięcy za nami

W życiu codziennym mam podobnie... Porywam się na wielkie czyny, a potem przytłacza mnie czas, proza życia, kolejne cele i nie udaje się osiągnąć poprzednich. Toteż blog podupadł dość mocno... Z jesieni zrobiła się zima, z półroczniaka - 10-cio miesięczniak. Wtedy niemowlak ledwo siedzący, dziś raczkujący z prędkością światła, biegający przy meblach szkrab. Psoci za dwóch, bałagani, a ja mieszkam na placu zabaw.

Minęły pierwsze Święta, pierwsza choinka, prezenty, a wcześniej Mikołaj. Śnieg nas nie zaszczycił jeszcze w takiej ilości by wybrać się na sanki, ale czekamy. I wierzymy, że spadnie i u nas.
Spacerów nie odmawiamy sobie i jesteśmy jedynymi spacerowiczami. Mamy z wózkami czekają na wiosnę. A my się dotleniamy, hartujemy.

Ja "zachorowałam" na maszynę do szycia... Kupiłam i szyję zabawki dla dziecka - kostki edukacyjne, przytulaki, a ostatnio filcowe warzywa magnesy na lodówkę, które cieszą nie tylko Małą, ale i koty - kto pierwszy ten lepszy. I to jak się domyślacie kradnie mój czas... Kradnie go znowu kosztem bloga. Ale koniec z tłumaczeniem się i czas się zabrać do roboty :)

10 miesięcy, 10kg, 76cm. Szybka, precyzyjna, stała się postrachem kotów. Stoi bez trzymanki, chodzi za pchaczem. Zębów brak ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz