środa, 12 lutego 2014

Testujemy - Mustela

Jeśli chodzi o markę Mustela pierwszym moim skojarzeniem było - wysoka cena. I oczywiście nie pomyliłam się. Jednak w tym wypadku za ceną idzie jakość. Kiedy jeszcze M. była w brzuszku nawet nie patrzyłam na te kosmetyki, ze względu na fatalny skład. Jednak firma nie spoczywa na laurach i stale się rozwija, poprawiając wiele i zmieniając składniki na lepsze. Dlatego jednak zainteresowałam się nimi.

Aby otrzymać próbki należy zapisać się do ich klubu oraz polubić na fb, po czym napisać prośbę na maila. Próbki przychodzą w eleganckiej, malutkiej kosmetyczce. Ponieważ napisałam im o problemach skórnych mojej córki, otrzymałam produkty z serii Mustela Stelatopia. To też fajne, że po drugiej stronie ktoś czyta nasze prośby i dostosowuje zestaw do potrzeb.

Były to:
- Olejek mleczny do kąpieli
- Krem emolient natłuszczający

A także:
- Krem do biustu
- Krem na rozstępy.

Olejku do kąpieli było na jedną pełną kąpiel, po której jednak trudno ocenić, czy dobrze działa. Natomiast tubeczka kremu wystarczyła na kilka aplikacji. Próbowałam już wielu kosmetyków, jednak ten był zdecydowanie lepszy od pozostałych. Bardzo dobrze się rozprowadza, szybko wchłania i naprawdę regeneruje skórę. Z czystym sumieniem polecam, sama zakupiłam ten krem i stosujemy go codziennie. Warto jednak, go przetestować, gdyż mojego męża uczulił.

Seria dla kobiet również bardzo przyjemna. Pięknie pachnie, świeżo, a nie mdło jak bywa w przypadku innych kosmetyków dla mam. Dobrze się rozsmarowuje i szybko wchłania, nie lepi się, a dla mnie to ważne. Efekty? Trzeba dłużej stosować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz